Menu główne:
| Wspomnienia z PSZ | ||
| Witamy, na prywatnej stronie grona absolwentów, pierwszego rocznika Podoficerskiej Szkoły Zawodowej Wojsk Rakietowych Obrony Powietrznej Kraju, utworzonej w 1966r. w Bemowie Piskim. Byliśmy ochotnikami, którym zaproponowano tę szkołę i jak przypuszczam niewielu o niej wiedziało. Służba w Wojskach Rakietowych Obrony Powietrznej Kraju w owym czasie chroniona była bardzo wielką tajemnicą. Nic dziwnego, przecież wtedy była to nowoczesna technika o standardzie światowym. Jako młodzi chłopcy (18-19 lat), przekroczyliśmy bramę jednostki aby wcielić się w inną rzeczywistość. Od tamtej chwili naszym całym światem była PSZ-ka. To miejsce było magiczne, nowi koledzy, nowe obowiązki i nowe zwyczaje. Niektórzy zrezygnowali, ale niewielu. Ci, którzy pozostali, zapamiętali to miejsce na całe swoje życie, poprzez klimat żołnierskich przyjaźni, trudów służby, humoru którego nam nawet w trudnych chwilach nie brakowało. Pojawiające się problemy, rozwiązywane były szybko - użyję tu wojskowego terminu - z marszu, przez przełożonych. Jako szkoła, byliśmy dla jednostki niejako strukturą eksperymentalną która "docierała się" w praktyce. W budynku przeznaczonym do naszego zakwaterowania, kończono prace remontowe i z tego powodu do toalety porannej i wieczornej (również mycia zębów i golenia) służyły nam metalowe koryta z bieżącą lodowatą wodą, umieszczone na klombie przed budynkiem. Był to tzw. okres unitarny, oprócz musztry i innych zajęć ogólnowojskowych, naturalne były dodatkowe prace porządkowe po remoncie. Należy przypomnieć, że wszystkie te czynności odbywały się w klimacie mazurskiej, mocno oszronionej i szarugowatej jesieni. Dla nas młodych, ten czas był wielkim wyzwaniem, może mniejszym dla psychiki a większym dla zdrowia fizycznego. Byliśmy ochotnikami i wyzwania stawiane przed nami mieściły się w naszej determinacji. Pamiętam, że w języku koszarowym, nasza szkoła była nazywana przez żołnierzy innych pododdziałów, " baterią samobójców". Dowódców, mieliśmy wyśmienitych, ich stosunek do nas i do naszych zadań, był dla mnie wzorem żołnierskiej odpowiedzialności. W późniejszych czasach, podróżując służbowo do innych jednostek, dziwiłem się wielokrotnie że relacje między ludźmi, wojskowymi przecież, tak dalece różniły się od tych jakie mi wpojono. Nawet myślałem, że w tym Bemowie chowałem się pod kloszem. Teraz wiem, że Bemowo to była dobra kuźnia mojego rzemiosła żołnierskiego i dobra szkoła życia. Po okresie szkolenia unitarnego, określono kierunki szkolenia w specjalizacjach technicznych. Podzielono nas na trzy grupy; - dowódców wyrzutni, elektroenergetyków i kreślarzy. Zajęcia odbywały się intensywnie, ponieważ zasób wiedzy technicznej koniecznej do zapamiętania był ogromny. Wspomnę tylko, że schemat elektryczny jednego urządzenia zajmował całą długość (ok.7m) sali wykładowej - a trzeba było znać zasady funkcjonowania każdego urządzenia. Takie "parowanie mózgów", nasi dowódcy, zamieniali nam od czasu do czasu w parowanie mundurów na zajęciach taktycznych, żeby było po równo i sprawiedliwie. Czasu dla siebie było bardzo niewiele. W 1967r. zdaliśmy egzaminy końcowe i otrzymaliśmy świadectwa. Rozpoczął się następny okres naszego życia. Wyszkoleni chłopcy, wyruszyli w Polskę aby pełnić służbę zgodnie z przydziałami na swoich nowych stanowiskach - już bojowych. Szkoła opustoszała, czekano na następny drugi rocznik. Grupa 5 osób otrzymała przydziały w Bemowie, w dywizjonie ogniowym i wydziale szkolenia. Kontakty z kolegami, którzy z Bemowa odeszli były sporadyczne. Wielu z nich idąc po szczeblach kariery wojskowej, dotarło do korpusu oficerskiego. Obecnie, chyba wszyscy są przeniesieni do rezerwy. Niektórych już nie ma na tym świecie - oddajemy cześć ich pamięci. Tę stronę, utworzyliśmy z myślą o nas wszystkich, tych którzy wtedy rozpoczynali swą służbę w pierwszym roczniku PSZ WOPK - gdzie jesteście?. Stańcie jeszcze raz do apelu i odpowiedzcie na zew kolegów. |
||
| [Józek Mikos] |
| Szanowni Koledzy, po 42 latach braku łączności (przynajmniej z większością), krótko po żołniersku Czołem Mości Panowie. Z uwagi na szybko przemijający czas i zamulenie pamięci pragniemy przypomnieć nazwiska Kolegów (przepraszamy za możliwe przekręcenia nazwisk, brak niektórych imion kolegów lub niezamierzone pominięcie z wiadomych przyczyn). |
||
| 1.Białas Tadeusz 2.Bogusz Tadeusz 3.Borda Andrzej 4.Ciepły Henryk 5.Cukrowski Mieczysław + 6.Czyżak Henryk 7.de Ville Tadeusz 8.Dziatłowicz Antoni 9.Dzięcioł Hieronim 10.Garbarczyk Jan 11.Gniazdowski Hipolit + 12.Grewling Bronisław 13.Grabowski Tomasz 14.Jędrzejewski Edward 15.Kazbieruk Jan 16.Kocbuch Tadeusz |
17.Korzeniowski Mieczysław 18.Kurek Stanisław 19.Kuszka Ryszard 20.Maciejewski Roman 21.Michalski Jan 22.Mikos Józef 23.Pacocha Edward 24.Postrach Roman + 25.Parais Wiesław 26.Pszeniczny Jan + 27.Sagan Stanisław 28.Sarnecki Edward 29.Sikora Stanisław 30.Smuk Adam 31.Sternik Jan 32.Subczyński Sławomir |
33.Szadura Franciszek 34.Szylf Andrzej 35.Sulej Piotr 36.Tomczyk Jan 37.Tymczyszn Józef 38.Urbański Stanisław 39.Umer Feliks 40.Wiatrak Tadeusz 41.Wietrzyński Zygmunt 42.Wisny Zdzisław 43.Witaszek Jan 44.Wojciechowski Henryk 45.Wysocki Fabian 46.Wysocki Franciszek 47.Wypych Andrzej 48.Żurawik Ryszard + |
| A to dla przypomnienia, kadra - bez stopni i funkcji dla gimnastyki umysłu. | ||
| 1.Floriańczyk Kazimierz 2.Obrał Józef 3.Wziątek Zbigniew 4.Kobus Eugeniusz |
5.Bożym Tadeusz 6.Głowacki Józef 7.Wójcik Andrzej |
8.Ujazdowski Romuald 9.Darowny Andrzej 10.Łukasiewicz |
| Mamy nadzieję, że wspólnym intelektualnym wysiłkiem zdołamy uzupełnić brakujące nazwiska i imiona, oraz zgromadzić pamiątkowe i aktualne zdjęcia Kolegów, jak również doprowadzić do fizycznego spotkania na „Starych Bemowskich Śmieciach”. Liczymy na inwencję twórczą Kolegów, nawiązywanie kontaktów telefonicznych i emailowych oraz pomoc "poczty pantoflowej". |
||
| Z żołnierskim pozdrowieniem – Jan Garbarczyk. | ||
Krótki odpoczynek, po zajęciach taktycznych.
Dowódca plutonu I - por.Kobus Eugeniusz.
Pomocnik d-cy plutonu I kpr.zaw. Ujazdowski Romuald.
Pomocnik d-cy plutonu II kpr. Darowny Andrzej.
"..gdzie Was Chłopcy diabeł niesie, gdzie Was diabeł gna,
że chodzicie po tym lesie do białego dnia.."
Prowadzący kolumnę - Franek Szadura.
Grupa Kolegów na przepustce.
Na małej wycieczce krajoznawczej, odwiedzamy też grób Michała Kajki.
Wspólne pozowanie do fotografii pamiątkowych.
Pluton z pierwszego rocznika PSZ WR OPK (1966/67) na wycieczce w ramach rekonesansu terenu - pełny relaks i komfort psychiczny w promieniach kwietniowego słońca, nawet można zdjąć czapkę (odważył się Romek Maciejewski) .
Dowódca plutonu por. Józef Głowacki.
Bemowo Piskie 1968r.- Dywizjon Ogniowy podczas zgrupowania na Zdedach.
Dowódca ppłk Tadeusz Bednarz.
W menażce bardziej smakuje - śniadanie na trawie kaprali z Dywizjonu Ogniowego.
W stacji radarowej.
3 brt 1 KOPK - posterunek radiolokacyjny RZESZÓW.